Sunday, 19 August 2012

Most w erekcji


23 sekundy trwało namalowanie 65-metrowego penisa na moście zwodzonym na Newie w Sankt Petersburgu. Most się podniósł, a olbrzymi członek, niczym w wzwodzie, zajrzał w okna siedziby rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (dawnej KGB).

Akcja zatytułowana "Chuj FSB" (Хуй ФСБ) to jeden z najgłośniejszych projektów rosyjskiej grupy Voina (Wojna). Odbyła się ona w dniu urodzin Che Guevary, 14 czerwca 2010 roku, o godzinie 1:30 w nocy i szerokim echem rozniosła po świecie.

W trakcie malowania penisa zatrzymany został jeden z głównych działaczy grupy Leonid Nikołajew, znany także jako Szalony Lenia. Dzień później stanął przed sądem. Ostatecznie zwolniony, wychodząc z sali rozpraw, jak relacjonuje na swoim blogu inny aktywista, Alex Plutser-Sarno, Szalony Lenia skandował- Sędziowie! Idźcie do chuja (Судьи! Идите на хуй!)! - Gatunek tego przedstawienia określamy jako etiuda w plenerze lub szkice ulicy" – tłumaczy Plutser-Sarno.

Grupa Voina powstała w 2005 roku z inicjatywy Dmitrija Prigowa, poety, rzeźbiarza i performera, który zmarł dwa lata później. Voina jest grupą całkowicie niezależnych artystów zaangażowanych społecznie, którzy swoje refleksje i twórczość manifestują w przestrzeni publicznej. Ich celem jest zwrócenie uwagi odbiorców na problem wolności artystycznej, a raczej na jej brak na terenie Rosji.

Prace Voiny są zazwyczaj bardzo wymowne, kontrowersyjne, bezpośrednie. Ich twórcy mimo licznych represji ze strony rosyjskich władz, zdecydowanie prowokują, podważają wartości, angażują miejskie ulice i ich mieszkańców. Wielu z nich przebywa w związku z tym w więzieniach. Dramatyczny w historii Voiny jest fakt, że jak wynika z relacji dziennikarzy i obserwatorów, nie mogą liczyć na sprawiedliwość. Ich procesy, jak i poprzedzające je śledztwa, w sposób groteskowy i prowokujący nie respektują ani rosyjskiego prawa ani konwencji międzynarodowych.

Ci z Voiny, którzy nie siedzą w więzieniach, prowadzą obecnie kampanię nagłaśniającą sytuację aresztowanych działaczy oraz obecny wszędzie na świecie problem łamania praw człowieka. W czerwcu tego roku projekt VOINA - WANTED zaprezentowano w ramach Grolsch ArtBoom Festival w Krakowie. W stolicy Małopolski pojawiły się banery ze zdjęciem skazanej przez rosyjską władzę Taisy Osipowej, członkini organizacji i żony jednego z liderów partii opozycyjnej Inna Rosja. Reżyserkę skazano na podstawie fikcyjnego procesu na 10 lat więzienia i mimo tego, że cierpi na kilka poważnych chorób, nie podaje się jej leków. Podobne banery zawisły wcześniej w Nowym Jorku, Paryżu, Zurychu i Bukareszcie. Alex Pultser-Sarno spotkał się z polską publicznością w także warszawskim CSW.

Absurdalności swoistej "wojnie" Voiny z władzami Rosji dodaje fakt, że za akcję "Chuj FSB", rosyjskie Ministerstwo Kultury przyznało grupie w 2011 roku nagrodę główną w konkursie "Innowacja". Dyplom oraz 400 tysięcy rubli (około 40 tysięcy złotych) aktywiści przeznaczyli na rzecz represjonowanych w Rosji działaczy kultury. W trakcie trwania konkursu próbowano złagodzić i zmienić wymowę tytułu akcji na "Chuj KGB", czyli nawiązujący do służb specjalnych minionego ustroju.
Strona www Voiny: en.free-voina.org
Opublikowano: kampaniespoleczne.pl

Thursday, 16 August 2012

Zachować niewidzialne


Kilkadziesiąt organizacji pozarządowych pracuje od niedawna nad tym, by zadbać o polski język, obrzędy, rzemiosła, przyśpiewki i inne formy tzw. niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Międzynarodowe regulacje dotyczące tego zagadnienia zostały zaakceptowane przez Polskę niecały rok temu.

Czym dokładnie jest „niematerialne dziedzictwo kulturowe” (NDzK) wyjaśnia Konwencja przygotowana przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO), ratyfikowana do tej pory przez co najmniej 117 państw na świecie.

Według zapisów Konwencji, niematerialne dziedzictwo przejawia się w takich dziedzinach jak: tradycje i przekazy ustne, w tym język, sztuki widowiskowe, zwyczaje, rytuały i obrzędy świąteczne, wiedza i praktyki dotyczące przyrody i wszechświata oraz rzemiosło tradycyjne. Są to zatem praktyki, wyobrażenia, przekazy, wiedza, umiejętności oraz instrumenty, przedmioty, wytwory człowieka i związana z nimi przestrzeń kulturowa, które odtwarzane są z pokolenia na pokolenie przez wspólnoty i grupy, i dają im poczucie tożsamości i ciągłości. Celem Konwencji jest ochrona, przetrwanie tych zasobów.

Praca start
Konwencja powstała w 2003 roku, trzy lata później weszła w życie. W sierpniu 2011 ratyfikowano ją w Polsce, a niedługo potem rozpoczęły się prace nad realizacją jej założeń. Każdy z krajów ratyfikujących Konwencję samodzielnie tworzy system ewidencji i ochrony zjawisk z zakresu „NDzK“. Wiele na ten temat można przeczytać na stronie www.unesco.pl.

Nową tendencją jest opracowywanie systemu ochrony dziedzictwa dla danego obszaru przez kilka krajów i wspólne wpisywanie go na światową listę. Dobrym przykładem jest chociażby tradycja sokolnictwa, gdzie stronami dokonującymi wpisu były Zjednoczone Emiraty Arabskie, Hiszpania, Belgia, Czechy, Arabia Saudyjska, Słowacja, Syria, Francja, Katar, Korea Południowa, Maroko i Mongolia, a więc w sumie 12 państw z różnych kręgów kulturowych.

W Polsce, w ciągu ostatniego roku powołano m.in. Zespół Ekspertów przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Realizację celów Konwencji powierzono Narodowemu Instytutowi Dziedzictwa, w którym funkcjonuje zespół przygotowujący wszystko od strony merytorycznej, organizacyjnej i formalnej. Tekst dokumentu został przetłumaczony na język polski, wykonano także dwie ekspertyzy prawne na temat dostosowania polskiego systemu legislacyjnego do postulatów Konwencji.

– Dla tzw. przeciętnego obywatela realizacja tego dokumentu oznacza przede wszystkim łatwiejszy dostęp do wiedzy na temat polskich tradycji kulturowych, czyli tego wszystkiego, co składa się na poczucie etnicznej, regionalnej i lokalnej tożsamości człowieka. Łatwiej będzie promować tradycję oraz edukować na jej temat – mówi Anna Weronika Brzezińska, etnolożka i instruktorka rękodzieła artystycznego, pomysłodawczyni i współorganizatorka kolejnego etapu prac: „Warsztatów dla ekspertów organizacji pozarządowych w sprawie Konwencji UNESCO o ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego z 2003 roku”, które odbyły się w czerwcu tego roku w Warszawie.

Dlaczego organizacje?
W warsztatach wzięło udział 56 przedstawicieli organizacji pozarządowych, zainteresowanych realizacją postulatów Konwencji UNESCO, reprezentujących 35 stowarzyszeń i fundacji. Jak napisano w zaproszeniu Konwencja ma charakter oddolny, nakierowany na środowisko organizacji pozarządowych i wspólnot lokalnych.

– To znaczy, że ważny głos w sprawie ochrony poszczególnych elementów dziedzictwa niematerialnego mają środowiska lokalne i ich liderzy – regionaliści, pasjonaci, działacze środowisk NGO. To nie urzędnicy czy naukowcy mają wskazywać, co jest najbardziej wartościowe w danym otoczeniu kulturowym i społecznym, co wymaga szczególnej dbałości, upowszechnienia i pokazania światu tylko wspólnoty regionalne. Co ważne, Konwencja nie oznacza wprowadzenia systemu nakazowo-zakazowego, tak jak to jest w przypadku zabytków materialnych. Raczej ma ona charakter upowszechniająco-edukacyjny i wychowawczy, informujący o tym co ciekawe i wartościowe w naszej kulturze – tłumaczy Anna W. Brzezińska.

Warsztaty z dziedzictwa
Pierwszą organizacją zaangażowaną w realizowanie Konwencji było Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, którego prezes, prof. dr hab. Michał Buchowski, jest jednocześnie członkiem Zespołu Ekspertów. Spore zasługi ma także Stowarzyszenia Twórców Ludowych z siedzibą w Lublinie, które na prowadzonym przez siebie portalu KulturaLudowa.pl zamieszcza stale informacje dla wszystkich zainteresowanych tą tematyką. Te dwie organizacje postanowiły połączyć siły i stąd wspólny pomysł warsztatów.

– Nie można również zapomnieć o inicjatywie środowisk NGO, które zainicjowały zbieranie podpisów pod petycją skierowaną do Ministra Kultury w sprawie realizacji postulatów Konwencji. To były osoby związane z Forum Muzyki Tradycyjnej, ale także reprezentujące takie organizacje, jak m.in.: Fundacja „Muzyka Odnaleziona”, Stowarzyszenie „Centrala Muzyki Tradycyjnej” z Wrocławia, Fundacja „Muzyka kresów”, Fundacja „Numinosum”, Fundacja „Wszystkie Mazurki Świata” czy Stowarzyszenie Muzyków Ludowych ze Zbąszynia – wylicza Anna W. Brzezińska.

Szansa dla ochotników
Najważniejszym celem, jaki przyświecał organizatorom pierwszej edycji warsztatów była integracja środowiska.

– I to nam się udało. Poznali się przedstawiciele przeróżnych organizacji o podobnych profilach, powstała ważna baza kontaktów, która ułatwi pracę w przyszłości – mówi Brzezińska. Kolejnym etapem prac jest duża, międzynarodowa konferencja poświęcona niematerialnemu dziedzictwu, organizowana przez Instytut Kulturoznawstwa UMCS w Lublinie we współpracy z NID. Już na październik przewidywana jest natomiast organizacja drugiej edycji warsztatów. – Nasze warsztaty zostały nazwane „warsztatami dla ekspertów organizacji pozarządowych“, bo założyłyśmy z Hanną Schreiber i Katarzyną Smyk, że każdy, kto działa na rzecz ochrony i upowszechniania dziedzictwa jest już takim ekspertem. Do naszego grona może dołączyć każdy, kto ma czas i ochotę, i przede wszystkim chce swoimi działaniami i doświadczeniami podzielić się z innymi. Od razu zaznaczam, że nie tworzymy jakiejś federacji środowisk NGO, nasze działania nie są sformalizowane. – kończy Anna Weronika Brzezińska.


Osoby i organizacje zainteresowane współpracą proszone są o kontakt pod adresem annaweronika@op.pl. Wszyscy zainteresowani uczestnictwem w drugiej edycji warsztatów (pod koniec października w Lublinie) powinni kontaktować się z ich organizatorką Katarzyną Smyk: K_Smyk@wp.pl.

Lista organizacji eksperckich: spotkanie 18 czerwca 2012

Akademia Kobiet Twórczych AKT
Biuro Programów Edukacyjnych, Departament Edukacji i Sportu, Urząd Marszałkowski Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu
Dom Tańca w Warszawie
Forum Muzyki Tradycyjnej
Fundacja „Dziedzictwo nasze”
Fundacja „Muzyka Kresów”
Fundacja Monumentum Iudaicum Lodzense
Fundacja Wszystkie Mazurki Świata
Kaszubski Uniwersytet Ludowy
Klub Twórców Ludowych działający przy Puławskim Ośrodku Kultury „Dom Chemika”
Kociewskie Stowarzyszenie Edukacji i Kultury „Ognisko”
Polski Instytut Antropologii
PTL O / Białystok
PTL O / Cieszyn
PTL O / Gdańsk
PTL O / Lublin
PTL O / Łódź
PTL O / Poznań
PTL O / Toruń
PTL O / Warszawa
PTL O / Wrocław
Rada Krajowa Ruchu Stowarzyszeń Regionalnych RP
Schola Teatru Węgajty
Sekcja Ludoznawcza przy ZG Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Czeskim Cieszynie
Stowarzyszenie „Pracownia Etnograficzna” im. Witolda Dynowskiego
Stowarzyszenie „Puszcza Biała – Moja Mała Ojczyzna”
Stowarzyszenie CENTRALA MUZYKI TRADYCYJNEJ
Stowarzyszenie Dom Tańca Poznań
Stowarzyszenie Dziedzictwo Podlasia
Stowarzyszenie Kulturalno-Edukacyjne Mozaika
Stowarzyszenie Muzyków Ludowych w Zbąszyniu
Stowarzyszenie Serfenta
Stowarzyszenie Twórców Ludowych
Stowarzyszenie Twórców Warmii i Mazur
Towarzystwo Miłośników Piwnicznej
Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami

Opublikowane: ngo.pl

Wednesday, 8 August 2012

Niemowlę z misją


Valentina Guerrero ma 10 miesięcy i mieszka w Miami, w USA. Potrafi już siedzieć i jak opowiada jej mama - namiętnie klaszcze kiedy jest zadowolona. Pogodna i towarzyska, została twarzą kolekcji strojów kąpielowych dla dzieci na rok 2013, autorstwa Dolores Cortes.

Marka istnieje od ponad 50 lat, a jej główna siedziba mieści się w Castellon, w Hiszpanii, ale swoje przedstawicielstwa ma na całym świecie – także w Miami. Valentina wzięła udział w corocznym pokazie mody kąpielowej w Miami gdzie przechadzała się po parkiecie ze swoją mamą, Cecilią Elizalde, dziennikarką telewizyjną. Jej uśmiechnięta buzia znajdzie się również na okładce firmowego katalogu. Niewiele mediów wspomniałoby prawdopodobnie o modelce gdyby nie jeden fakt. Dziewczynka ma zespół Downa.

W wywiadzie dla portalu parents.com, jej mama tłumaczy dziennikarzom jakie korzyści odnieść może społeczeństwo z faktu, że na wybiegach dla małych modelek znajdą się dzieci „ze specjalnymi potrzebami“ : - Przede wszystkim zostają „włączone“ w życie społeczne. Dzięki obecności na plakatach reklamowych stają się normą. Wszyscy o nich wiedzą, przestają się bać. Zaczyna się je traktować jako naturalną część wspólnoty. To nowość, bo dzieci z trudnościami zazwyczaj się ukrywa. Ciągle jest w tej sprawie dużo do zrobienia. Chciałabym kiedyś zobaczyć takie dzieci w kreskówce czy w telewizyjnym szoł. Wszyscy jesteśmy różni i powinniśmy się tym cieszyć – mówi Cecilia Elizalde.

Pomysłodawczyni akcji, Dolores Cortes już kilka lat temu udostępniła wybieg mody osobom z zespołem Downa. W tym roku projektantka zadeklarowała, że 10 % procent dochodu ze sprzedaży strojów dla dzieci zasili konto Down Syndrome Association w Miami.

A jednak projektantka, jak wielu przedsiębiorców prowadzących tego rodzaju akcje jest przez niektórych podejrzewana o nieczyste intencje - zarabia pieniądze budząc sensację kosztem cudzego nieszczęścia – brzmi oskarżenie. W sukurs przychodzi jednak znów mama Valentiny: - Każdy ma swoją perspektywę w życiu. To właśnie jedna z pierwszych rzeczy, jakich nauczyłam się dzięki mojej córce: Wszystko zależy od tego jak na to patrzysz. Jeśli skupisz się na pozytywach taka będzie twoja rzeczywistość – tłumaczy.

Kreacja Valentiny Guerrero nie jest pierwszą szturmową akcją społeczną, której celem jest wprowadzenie osób z zespołem Downa do przestrzeni publicznej. W marcu tego roku, na okoliczność Światowego Dnia Zespołu Downa mediolański oddział agencji Saatchi & Saatchi zrealizował kampanię pod nazwą „Integration Day” (Dzień integracji). Przystojnych amantów i seksowne kobiety w reklamach telewizyjnych zastąpili aktorzy z zespołem Downa (tutaj można obejrzeć te reklamy). Hasło kampanii jest jak wyjęte z ust Cecili Elizalde: „Being different is just normal“ (Bycie innym jest po prostu normalne).

Szkoda tylko, że na stronie internetowej Dolores Cortes nie ma ani słowa o akcji z Valentiną.
Opublikowano: kampaniespoleczne.pl

Tuesday, 7 August 2012

ORKa w Europejskiej Stolicy Kultury


Wrocław przygotowuje się do pełnienia funkcji Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Mieszkańcy nie zamierzają czekać z założonymi rękami i tylko przyglądać się działaniom władz. Dlatego powołali Obywatelską Radę Kultury, która chciałaby współdecydować o kulturalnym rozwoju Wrocławia.

Pierwszą Europejską Stolice Kultury ustanowiono w 1985 roku. Od tej pory program przechodził nieustanną ewolucję i reinterpertację założeń. Dziś jest jednym z bardziej prestiżowych i rozbudowanych programów UE. Od roku 2007 wybrane miasta europejskie pełnią funkcje stolicy parami. W wyniku eliminacji przeprowadzonych rok temu zaszczyt ten przypadnie hiszpańskiemu San Sebastian i polskiemu Wrocławowi w 2016 roku. Budżet przewidziany na organizację wydarzenia w Polsce to co najmniej 80 mln euro. Na tę sumę składa się wkład własny miasta, dotacja państwowa, dotacja z UE oraz pieniądze ewentualnych sponsorów.
Program artystyczny ESK ma w ciekawy sposób uwypuklać kulturę miasta. Jego celem jest rozwój regionalnego marketingu, turystyki, infrastruktury. Kultura ma być katalizatorem zmian, ma służyć mobilizacji społecznej i realizowaniu spójnej strategii rozwoju.

Początki
„Forum 2016“, rozpoczęte w grudniu 2011, stało się platformą dyskusji o Europejskiej Stolicy Kultury we Wrocławiu utworzoną z inicjatywy ówczesnej Instytucji Kultury Wrocław 2016. „W ramach cyklicznych spotkań z mieszkańcami, organizacjami pozarządowymi oraz przedstawicielami instytucji publicznych i biznesu chcemy rozmawiać o wyzwaniach i potencjale w kontekście różnych aspektów tytułu ESK: społecznym, artystycznym i kulturalnym, promocyjnym, ekonomicznym i innych“ – można przeczytać na stronie platformy. Do tej pory odbyły się cztery spotkania.

– Organizatorzy zaprosili mnie na pierwsze Forum jako prelegentkę z wykładem: „Splot, Citying, Funspace, Wrolka i inne mikrostrategie aktywizacji kulturalnej w przestrzeni publicznej miasta”. Słuchaczy było niewielu, może 20 osób, ale były to zapewne osoby zainteresowane tematem. Wśród prelegentów natomiast byli fachowcy w swoich dziedzinach – opowiada Anna Rumińska, z zawodu architekt i antropolog kultury. – Zaczęliśmy rozmawiać o współtworzeniu programu ESK2016, o radzie programowej, powołanej przez Prezydenta, Rafała Dutkiewicza. Media ironizowały, że tworzy ją kilku panów w średnim wieku. Niektórych, w tym i mnie – podobnie jak media – zaciekawił skład i formuła rady. Dlaczego brak tam kobiet? Dlaczego brak silnych nazwisk związanych z kulturą, a także ludzi młodych? Jak będą podejmowane decyzje co do programu ESK2016 – autorytarnie czy demokratycznie? To była luźna rozmowa, ale od niej wiele się zaczęło. Okazało się, że mamy podobne refleksje, podobnie odbieramy to co się dzieje we Wrocławiu – mówi Anna Rumińska.

Manifest kulturalny
Rozmowy i spotkania przyniosły rezultat: Obywatelską Radę Kultury (ORKa), która została oficjalnie proklamowana w Noc Kupały, tj. z 23 na 24 czerwca 2012. Jej manifest uroczyście ogłoszono podczas społeczno-kulturalnego wydarzenia „Splot Szewska 5“, które odbyło się na ulicy Szewskiej.

W Manifeście ORKi można przeczytać m.in.: „(...) Oczekujemy, że decyzje dotyczące inwestycji w ramach Europejskiej Stolicy Kultury i kryteria decydujące o finansowaniu wydarzeń programowych będą przejrzyste i jawne dla wszystkich obywateli, a mieszkańcy uzyskają realny wpływ na decyzje związane z ESK. (...) Nie narzucamy jednej definicji kultury, chcemy rozumieć ją na tyle szeroko, by każdy znalazł w niej miejsce dla siebie, by mogła ona objąć zarówno wysublimowane formy artystyczne, jak i codzienne rozmowy. (...) Pragniemy objąć Wrocław siecią działań kulturalnych bez priorytetowego traktowania obszarów atrakcyjnych turystycznie. (...) Naszym zdaniem istnieje pilna potrzeba spięcia dzielnic żywymi relacjami, co sprawi, że całe miasto będzie działać jak jeden organizm, w którym inicjatywy kulturalne się przenikają. (...) Stanowczo przeciwstawiamy się sprowadzaniu sztuki do funkcji towaru czy materiału marketingowego. Sprzeciwiamy się także mierzeniu kultury prostymi wskaźnikami statystycznymi i powierzaniu jej rozwoju agencjom reklamowym. (...) Zgodnie z wiodącymi ideami zawartymi we wrocławskiej aplikacji o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, myślimy więc o kulturze i sztuce, które pozwalają skutecznie zmierzyć się z wielkimi problemami współczesności – wykluczeniem społecznym, biedą, degradacją środowiska naturalnego, nierównym dostępem do edukacji i bezrobociem“.

Inicjatywa oddolna
Członkami ORKi – o czym można przeczytać na blogu (http://orkawroc.blogspot.com/) – jest szesnaście osób: Daniel Brożek (muzyk), Artur Celiński (dziennikarz), Barbara Chabior (animatorka kultury), Olga Chojak (promocja polskiej muzyki tradycyjnej, ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego), Przemek Filar (grafik, informatyk), Magdalena Furman (dziennikarka), Marek Gluziński (organizacja wydarzeń), Magdalena Grobelna (animacja i edukacja kulturalna, rękodzieło), Andrzej Jóźwik (dziennikarz), Barbara Kaczmarek (projektowanie graficzne), Emilia Militowska (menadżerka kultury), Dominik Podsiadły (sztuki wizualne, muzyka, film), Anna Rumińska, Urszula Śliz (malarstwo, fotografia), Przemysław Witkowski (poeta), Maja Zabokrzycka (rewitalizacja, edukacja).

– Jesteśmy inicjatywą oddolną czyli nie wywodzimy się z jednego środowiska czy tym bardziej instytucji, reprezentujemy różne sfery działalności publicznej. Są wśrod nas działacze z organizacji pozarządowych, naukowcy, artyści wizualni, architekci, animatorzy, menedżerzy, nauczyciele, poeci, publicyści, informatycy, aktorzy. Każdy z nas mówi za siebie, ale większość ma poczucie, że dzięki dotychczasowym doświadczeniom wie, czego mieszkańcom miasta brakuje. Dołączyć może do nas każdym w każdym momencie. Nie zamierzamy budować osobowości prawnej ani formalizować naszej działalności. Ze względów praktycznych ustalamy strukturę, która ułatwi komunikację z partnerami, mediami lub wewnętrzne podejmowanie decyzji. Jesteśmy jak wciąż rosnący fraktal, trudno określić jego ostateczny kształt – tłumaczy Anna Rumińska.

Bez krytyki i konfrontacji
OKRa nie chce krytykować ani konfrontować się z władzami miasta. Jej działaczy interesuje partnerstwo, oczekują tego, że ich zdanie zostanie wysłuchane i ewentualnie uwzględnione w programie.

– Nie można powiedzieć, że ORKa jednoznacznie występuje przeciwko urzędnikom. Urzędnicy po godz. 15.30 wychodzą z pracy i mają takie same potrzeby jak inni. Niczego nie żądamy, zdajemy sobie sprawę z tego, że nasze zdanie w żaden sposób nie jest wiążące dla władz. Myślę, że jesteśmy w większości optymistami i wierzymy, że współpraca z Biurem Festiwalowym Impart 2016 będzie się udawać, jak dotychczas – mówi Anna Rumińska.

ORKA istnieje w perspektywie czteroletniej – aż do roku 2016. W tym czasie chce zadbać m.in. o szeroki dostęp mieszkańców do kultury i artystyczną, społeczną i kulturalną rewitalizację nie tylko Śródmieścia, lecz także Psiego Pola, Brochowa, Nadodrza i innych miejsc. – Rewitalizacja tych terenów obejmuje przede wszystkim fasady budynków, rzadziej remontuje się podwórza, które są terytorium społeczności lokalnych – a to tam jest miejsce na kulturę. Nawet gdy będą one wyremontowane, trudno sobie wyobrazić, że równocześnie będą mogły z nich korzystać młodzież, dzieci i osoby starsze. Oferta kulturalna dla młodzieży i ludzi starszych jest we Wrocławiu dość skromna, zwłaszcza ta bezpłatna – mówi Rumińska.

Na spotkania ORKi zapraszani są wszystkie osoby zainteresowane tematem ESK 2016. Konkretne daty i wydarzenia są na bieżąco ogłaszana na facebookowej stronie rady http://www.facebook.com/orkawroc oraz na blogu: http://orka.wroclaw.pl/.

Fot.: Kinga Czernichowska
Opublikowane: ngo.pl