Elly Blue opublikowała swój pierwszy post z cyklu "Bikenomics" 1 marca 2011 roku o godzinie 3 w nocy w portalu Grist.com. Jego tytuł brzmiał: Jak cyklizm ocali gospodarkę (jeśli mu na to pozwolimy). Tak zaczęła się rewolucja. Rzecz jasna, przy udziale przedsiębiorstw społecznych.
W Polsce do 2020 roku powstanie w sumie 1173 km nowych dróg ekspresowych oraz 57 km autostrad. Wartość inwestycji szacuje się na 61,1 mld zł. Wszystko aby „ucieszyć drogowców”. I choć z pewnością sprawna komunikacja samochodowa jest ważna, zwłaszcza w sytuacjach nagłych, z książki Elly Blue wynika niezbicie, że z każdego punktu widzenia (ekonomicznego, ekologicznego, społecznego i medycznego), optymalnym rozwiązaniem jest rozsądna kombinacja transportu rowerowego i samochodowego. Drogi szybkiego ruchu i autostrady są drogie w budowie, utrzymaniu i często wcale nie potrzebne. Najbardziej innowacyjne miasta na świecie, jeśli tylko mogą, rezygnują z transportu samochodowego. Nie dlatego, że są bogate. Dlatego, że oszczędzają czas i pieniądze.
Wzorem do naśladowania, wg Elly Blue, jest Groningen. Miasto na północy Holandii, gdzie pięćdziesiąt procent ruchu drogowego stanowią rowery. W latach siedemdziesiątych radni tak zaprojektowali ruch w mieście, że podróż samochodem opłaca się tylko w nadzwyczajnych wypadkach. Groningen jest zdrowe, czyste, ciche i spokojne. Podobną zmianę planuje niemiecki Hamburg. Miasto ogłosiło właśnie, że w ciągu najbliższych dwudziestu lat zamierza całkowicie wyeliminować prywatny ruch samochodowy w mieście. Rowerowe reformy szykują się także w Londynie, a w duńskiej Kopenhadze zamiast autostrad samochodowych powstają autostrady rowerowe. We Francji, w ramach akcji „Plan vélo” pracownik, który przyjeżdża do biura rowerem może liczyć na premię: od 21 do 25 eurocentów za każdy kilometr przejechany do pracy na rowerze. Rząd szacuje, że do kieszeni pracowników może trafić w ten sposób ok. 110 mln euro. To w ramach poprawy stanu zdrowia Francuzów oraz środowiska naturalnego.
Kanapa na rowerze
Elly Blue mieszka w Portland w stanie Oregon. Jest szczupłą blondynką.
– Jako dziecko nie czułam się na rowerze specjalnie komfortowo. Aż do dnia, kiedy już jako dwudziestolatka wyciągnęłam z domowych zakamarków rower, na którym jeździłam dziesięć lat wcześniej. Okazał się w sam raz – opowiada Elly. Dziś pracuje jako dziennikarz i wydawca, pisze i publikuje teksty głównie o rowerach, zajmuje się także aktywizmem rowerowym, prowadzi wykłady i prelekcje promujące cyklizm. Przede wszystkim sama dużo jeździ na rowerze. Niedawno portale społecznościowe obiegło jej zdjęcie z przeprowadzki, na którym ciągnie za swoim rowerem wielką kanapę. – Nawet do głowy mi nie przyszło, że mogłabym kanapę przetransportować jakoś inaczej. To już druga kanapa, którą przewiozłam rowerem. Teraz musiałam przewieźć ją o zaledwie kilka bloków, wtedy prawie 16 km – mówi Elly.
Książki pisane i wydawane przez Elly Blue finansowane są za pośrednictwem platformy Kickstarter.com. Są wśród nich m.in. rowerowa książka dla dzieci, feministyczna antologia rowerowego science fiction, rowerowa książka kucharska, publikacja poświęcona rowerom i jodze oraz kilkanaście innych tytułów. Ostatnia książka Blue Bikenomics kosztowała internautów 4 320 dolarów i ukazała się na rynku 1 grudnia 2013 roku, nakładem wydawnictwa Microcosm Publishing. Poprzedziła ją seria esejów publikowanych od marca 2011 roku w internetowym magazynie Grist.com oraz e-book.
Rower się opłaca
Bikenomics nie jest gruba, liczy nie całe 200 stron. Blue pisze, że gdyby przeciętny mieszkaniec USA zaczął częściej jeździć rowerem, w pierwszym roku zaoszczędziłby 3 – 12 tysięcy dolarów (ostrożnie szacując), a w kolejnych latach coraz więcej. To m.in. ze względu na oszczędność paliwa (przeciętna amerykańska rodzina wydaje na benzynę ponad 10 tysięcy dolarów rocznie), coraz lepszy stan zdrowia, mniejsze zużycie dróg i mniejsze wydatki na ich renowację.
Jakby na potwierdzenie tych słów, w lokalnym magazynie internetowym o rowerach BikePortland.org ukazał się artykuł o Emily Finch, lat 34, mamie sześciorga dzieci w wieku 2 – 11 lat, która wszystkie pociechy wozi na rowerze. Wszystkie na raz.
W 2009 roku Emily sprzedała swój gigantyczny samochód i kupiła siedmioosobowy rower. Kosztował 4 tysiące dolarów. Do dziś na jego naprawę i utrzymanie wydała 135 dolarów. W tym czasie schudła ponad 12 kilogramów, wracając do wagi i figury sprzed pierwszej ciąży. Pytana dlaczego nie zamontuje w swoim rowerze elektrycznego wspomagania odpowiada, że nie, bo kocha czekoladę.
W Portland okołorowerowy biznes co roku wpłaca do lokalnego budżetu niemal 100 milionów dolarów. Tymczasem – pisze Elly Blue – większa część pieniędzy wydawanych przez mieszkańców miasta na transport samochodowy, począwszy od benzyny po inwestycje drogowe, trafia do kieszeni międzynarodowych koncernów i nie ma z nich żadnych korzyści dla lokalnej społeczności. A są to niemałe pieniądze. Mila czyli 1,6 km autostrady to wydatek ok. 8 milionów dolarów (w plenerze) do 39 milionów dolarów (w mieście). Koszt jej utrzymania jest mniej więcej taki sam. Najdroższy w USA system autostrad funkcjonuje w Bostonie gdzie budowa 1,6 km drogi kosztowała ponad miliard dolarów.
W Europie jest taniej, ale i tak zbyt drogo. Jak wynika z raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego z maja 2013 roku, 1000 m² autostrady w Niemczech kosztowało średnio 287 043 euro, w Hiszpanii (z nie wiadomych zresztą przyczyn) 498 000 euro. Niestety, zauważono tendencję do budowania dróg „na wyrost”. Tam, gdzie wystarczyłaby tzw. droga ekspresowa budowano autostradę.
Rowerowe firmy społeczne
Jednym z najbardziej popularnych rodzajów społecznych przedsiębiorstw związanych z cyklizmem są warsztaty, w których szkoli się i zatrudnia osoby wykluczone społecznie. Firma The Bike Project w londyńskim Barnet ruszyła pod koniec 2012 roku. Na początku naprawiała stare rowery i oddawała je w prezencie uchodźcom z Uzbekistanu, Kongo czy Sudanu. Większość z nich żyje dzięki organizacjom pomocowym, których siedziby są rozrzucone po całym mieście i nieraz trzeba iść cały dzień, aby dojść z jednej do drugiej. Rower czyni odległość mniej dokuczliwą.
The Bike Project dostała pieniądze na rozwinięcie swojej działalności (4 tysiące euro) z Programu Przedsiębiorcy Społeczni Lloyds Bank Group. – Rozwijamy się bardzo szybko. Dziś już prowadzimy warsztat, w którym uchodźcy uczą się mechaniki rowerowej i sprzedajemy rowery z odzysku – mówi Jem Stein ,założyciel firmy. Analogiczne projekty działają niemal we wszystkich większych miastach Wielkiej Brytanii. Angielską specjalnością są także kawiarnie rowerowe. Dziesięć najlepszych spośród nich opisał ostatnio magazyn Guardian.
Kanadyjska firma United We Can z Vancouver jest przedsiębiorstwem społecznym, które zatrudnia osoby wykluczone ze względu na różnego rodzaju trudności, w tym bezdomnych i uzależnionych, mieszkających w najmniej atrakcyjnej, wręcz stygmatyzującej części miasta. Jej pracownicy zajmują się recyklingowym „zbieractwem” i obok sklepu komputerowego lub małego ogródka prowadzą recyklingowy projekt rowerowy. Dla United We Can zbiera średnio 750 – 900 osób, około 120 osób znalazło stałą pracę.
W Australii, w okolicach Greensborough, działa natomiast Clockwork – Kurierzy Rowerowi, przedsiębiorstwo społeczne, które we wrześniu 2012 roku założyła organizacja pozarządowa Nillumbik Health. Organizacja wspiera lokalną społeczność w trosce o zdrowie, zapewnia rehabilitację i profilaktykę zdrowotną. Clockwork Kurierzy Rowerowi zatrudnia zarówno młodych ludzi jak i podopiecznych Schroniska dla mężczyzn im. św. Andrzeja. Celem działalności jest dostarczenie zdrowej alternatywy w życiu zawodowym i społecznym. Według badań, lokalna młodzież często sięga po alkohol, a starsi borykają się brakiem pracy i wykluczeniem. Analogiczne przedsiębiorstwo pod nazwą Bikeworks działa od 2008 roku w Londynie. W Kraju Basków, regionie na północy Hiszpanii jednym z bardziej rozpoznawanych i nagradzanych przedsiębiorstw społecznych jest rowerowa firma przewozowa Txita.
Niesamowicie pozytywny dzień
Gear Up z Birmingham oferuje sprzedaż i naprawę rowerów, warsztaty o tym, jak dbać o rower i jeździć na nim. Firma organizuje wycieczki rowerowe „Be Active By Bike” oraz rowerowy recykling. Przedsiębiorstwo współpracuje na co dzień z organizacją Worth Unlimited, która wspiera młodzież ze środowisk wykluczonych. Najciekawsze jest jednak to, że Gear Up założyło trzech młodych ludzi, którzy po prostu chcieli związać swoje życie z rowerami i prowadzić działalność społeczną.
Dzięki takim organizacjom i instytucjom jak OCN London (centrum edukacyjne dla dorosłych), szkoleniu w działającej już kooperatywie Birmingham Bike Foundry czy organizacji Cycle Training West Midlands, Stewart, Andrew and Matt zdobyli konieczne umiejętności żeby założyć firmę. Dzięki organizacjom takim jak UnLtd czy programowi Thing Big, finansowanemu przez firmę telekomunikacyjną O2 zdobyli pieniądze potrzebne na rozpoczęcie działalności.
„W listopadzie 2011 poproszono nas o zaprezentowanie Gear Up na spotkaniu pracowników O2 – pisze Matthew Lynch, na stronie internetowej firmy – Z prezentacji głównego szefa dowiedzieliśmy się, że O2 zarabia więcej niż Facebook, Google i Amazon razem wzięte. (...) W pewnym momencie zorientowałem się, że to nie są jacyś przypadkowi pracownicy tylko szefowie głównych oddziałów. Więc przedstawiliśmy im naszą firmę i podstawowe wyzwania: jak przetrwać, jak zorganizować marketing i promocję przy niewielkim budżecie i jak realizować poszczególne pomysły. (...) Przez kolejne dwie godziny, pięćdziesięciu głównych menadżerów O2 poważnie zastanawiało się nad rozwiązaniami odpowiednimi dla nas oraz zaoferowało realną pomoc: darmową stronę internetową, pomoc w kwestiach prawnych i formalnych (...) To był niesamowicie pozytywny dzień!” – kończy Matthew.
Pytany o największe wyzwania z jakimi on i jego dwaj koledzy zetknęli się w trakcie zakładania firmy oraz o ewentualne porady dla początkujących Matthew odpowiada:
– Największym wyzwaniem dla nas było wejście w rolę przedsiębiorców. Musimy myśleć o przychodach, administracji i sprzedaży, a nie tylko o naprawianiu rowerów, jeżdżeniu na wyprawy, czy żeby się pośmiać. I to ciągle jest trudne. Nigdy nie będziemy przedsiębiorcami w garniturach i z teczką, dużo bardziej czujemy się przedsiębiorcami społecznymi. Tym, którzy chcą zacząć coś podobnego radzimy żeby znaleźli organizację, która już działa i zawiązali partnerstwo. Dzięki temu ma się do dyspozycji gotowe struktury i nie trzeba tak bardzo przejmować się kwestiami prawnymi, kiedy tak naprawdę trzeba rozkręcać firmę. Worth Unlimited wspiera nas na co dzień, zarówno w kwestiach biznesowych, jak i osobistych, więc na pewno nasza współpraca jest ogromnym plusem.
Dla polskich rowerzystów pozytywna wiadomość jest taka: w Małopolsce w roku 2014 powstanie 600 km tras rowerowych, których budowa, tak na marginesie, kosztować będzie 200 milionów złotych. Gdańscy, wrocławscy i warszawscy urzędnicy zachęcani są przez swoich szefów do podróżowania na rowerach. To być może niewiele w obliczu 61 miliardów złotych wydanych na 1173 km dróg szybkiego ruchu i autostrad, ale to dopiero początek. Kiedy infrastruktura samochodowa będzie już gotowa (albo nawet wcześniej) możliwe, że przyjdzie czas na rozwój sieci rowerowej we wszystkich polskich miastach i na ich obrzeżach. Ku uciesze rowerzystów, ekologów i obywatelskich kieszeni. Oraz ewentualnych przedsiębiorców społecznych, którzy zainwestują w rowery.
ekonomiaspoleczna.pl
Wednesday, 23 April 2014
Monday, 14 April 2014
Walutowa niezależność
Bristol, jak przyznają sami mieszkańcy, jest miastem nietypowym. Ludzie tutaj lubią rzeczy dziwne, kilka wieków temu próbowali wprowadzić nawet własny system pomiaru czasu. Teraz inwestują w przedsiębiorstwa społeczne i lokalną walutę.
W Bristolu mieszka około 430 tysięcy osób, miasto leży w zachodniej części kraju, w regionie funkcjonuje 600 przedsiębiorstw społecznych. Bristol jako pierwsze miasto w Anglii uzyskało tytuł „Miasta Przedsiębiorczości Społecznej” przyznany przez ogólnokrajową organizację Social Enterprise UK w 2012 roku. Od września tego samego roku funkcjonuje tu niezależna, lokalna waluta tzw. funt bristolski.
W 2013 roku założono organizację Bristol&Bath Social Enterprise Network, której celem jest tworzenie sieci przedsiębiorczości społecznej zarówno w mieście jak i w całym regionie. BBSEN stworzyła m.in. plan rozwoju na najbliższy rok, dwa lata, za realizację którego odpowiedzialne są podmioty wspierające przedsiębiorczość społeczną w okolicy – w tym także Uniwersytet i Urząd Miejski plus organizacje ogólnokrajowe.
Jedne z największych przedsiębiorstw społecznych w regionie to Bristol Together oraz CoExist. Z manifestów i statutów poszczególnych organizacji zaangażowanych w społeczną przedsiębiorczość Bristolu wynika jasno – miasto chce rozwijać się lokalnie, inwestować i rozwijać społeczność mieszkańców i umożliwiać im jak najszersze pole do aktywizmu społecznego oraz mieć wpływ na rozwój przedsiębiorczości społecznej w całym kraju. Taki jest plan.
Wspólna waluta Bristolu
Bristol Pound, czyli tzw. funt bristolski na rynku funkcjonuje od września 2012. Dziś w obiegu są banknoty o równowartości około 300 tysięcy funtów sterlingów. Akceptowany jest tylko w Bristolu, co oznacza, że pieniądze wydane w tej walucie zawsze pozostają w mieście. Według statystyk zaledwie niewielki procent pieniędzy wydanych przez mieszkańców miasta wraca do miejskiej kasy i jest ponownie inwestowany w mieście. Bristolski funt to zatem coś w rodzaju miejskich obligacji, sposób na inwestowanie w rozwój swojego miasta, sąsiedztwa. Dla tych, dla których jest to wartość – funt bristolski jest wymarzonym narzędziem wspierania lokalnych wytwórców, sklepów, gospodarki miejskiej.
Rozwój alternatywnego systemu walutowego w Bristolu jest dziełem ośmioosobowej grupy, na czele której stoi Chris Sunderland i która pracę na projektem rozpoczęła w 2009 roku. Idea nie była nowa. Przed Bristolem alternatywne papierowe pieniądze wyprodukowały inne angielskie miasta: Totnes, Lewes, Brixton oraz Stroud. Wiadomo było zatem, że jest to możliwe, że lokalne firmy mogą zainteresować się pomysłem.
Bristol zamierzał jednak stworzyć stabilny system, który w długoterminowej perspektywie przyczyni się do rozwoju lokalnej gospodarki. Pierwszym ważnym krokiem było rozpisanie konkursu na projekt banknotu. Przedsięwzięciem zainteresowało się nie tylko 200 projektantów z całego kraju, ale także angielskie media, a nawet Bank Anglii.
Termin „uruchomienia” systemu wyznaczono na 19 września 2012. Gotowa była już sieć sklepów akceptujących funt bristolski, a „chrzest” walutowy przeprowadził burmistrz miasta. Kolejne kamienie milowe w rozwoju waluty to m.in. umowa z miejskimi zakładami transportowymi odnośnie akceptacji waluty w bristolskich autobusach, akceptacja przez urząd miejski niektórych opłat w funtach bristolskich, negocjacje z firmą energetyczną. Póki co udowodniono, że system działa, w ciągu najbliższych trzech lat ma osiągnąć obroty w milionach funtów.
Funt bristolski można kupić online, za pomocą smsa lub wypłacić ze specjalnego bankomatu. System jest zaprojektowany wg najwyższych standardów bezpieczeństwa. System płatności elektronicznych powstał w oparciu o Cyclos, software stworzony przez europejskich partnerów Social Trade Organization i dystrybuowany przez Qoin, holenderską agencję rozwoju alternatywnych systemów walutowych w porozumieniu z Bristol Pound. Funt bristolski przygotowuje projekt partnerski z Sardexem, alternatywną walutą z Sardynii oraz z Eco z Katalonii. Zainteresowani nim są Australijczycy. Zadziwiająco wiele zapytań przychodzi także z Chin.
Miasto przedsiębiorców społecznych
Bezpośrednim autorem „Bristol Social Enterprise City Plan” jest Daniel Olivier z BBSEN. Plan powstał w oparciu o konsultacje i rozmowy z instytucjami zainteresowanymi rozwojem przedsiębiorczości społecznej w regionie oraz z twórcami podobnych planów z Manchesteru czy Plymouth. Byli to m.in. przedstawiciele lokalnych firm społecznych, The West of England Local Enterprise Partnership, Uniwersytetu, organizacji Social Enterprise Works, wspierającej rozwój przedsiębiorczości w Bristolu, stowarzyszeń mieszkaniowych, władz miasta, Szkoły Przedsiębiorczości Społecznej, organizacji Social Enterprise UK oraz UnLTd – fundacji dla przedsiębiorczości społecznej. Przedsiębiorczość Społeczna ma stać się znakiem rozpoznawczym regionu. „Plan” jest wstępną instrukcją jak tego dokonać.
Podzielono go na 7 rozdziałów, z których każdy obejmuje inny obszar aktywności: 1. strategia i komunikacja, 2. wsparcie biznesowe, szkolenia i trening, 3. rozwój rynku, 4. finanse, 5. zamówienia, 6. nieruchomości i majątek oraz 7. edukacja. W każdym z rozdziałów wyodrębniono konkretne zadania, organizacje odpowiedzialne za ich realizację, szacunkowe terminy oraz ewentualny sposób ewaluacji.
Na przykład: utworzenie działu prasy, mediów i komunikacji, który będzie na bieżąco informował o postępach realizacji planu i w ten sposób starał się wpływać na świadomość społeczną; organizowanie szkoleń dla świeżo upieczonych przedsiębiorców; budowanie sieci dwudziestu tzw. hubs czyli „kołysek” przedsiębiorczości społecznej w całym regionie Zachodniej Anglii; organizowanie tematycznych targów przedsiębiorczości społecznej; szukanie opcji na społecznościowe inwestycje w duże projekty – mieszkalnictwo czy infrastruktura miejska; wspieranie nowych przedsiębiorstw z regionu poprzez miejski program „Backing our Bristol”; stosowanie przepisów Ustawy o Wartości Społecznej (Social Value Act) w zamówieniach publicznych urzędu miasta.
– Za realizację planu nie jest odpowiedzialna jedna organizacja czy osoba, ale wszyscy interesariusze, cały społeczny Bristol – mówi Daniel Olivier.
Bristol razem
– Najlepszym przykładem dużego, replikowalnego przedsiębiorstwa społecznego w Bristolu jest „Bristol Together” – uważa Daniel Olivier. Firma ma status tzw. community interest company. Powstała w październiku 2011 roku. Jej celem jest tworzenie nowych miejsc pracy dla osób wykluczonych.
„Bristol Together” skupuje puste, zdewastowane nieruchomości, które pod nadzorem partnerskich firm zatrudniających przede wszystkim byłych więźniów odbudowuje i odnawia. Kiedy nieruchomość jest już w dobrym stanie zostaje sprzedana, a przychody inwestowane w zakup kolejnych nieruchomości i tworzenie kolejnych miejsc pracy. Wszyscy pracownicy mają swoich mentorów i doświadczone osoby, które szkolą ich w zdobywaniu nowych umiejętności,, tak aby w przyszłości mieli szansę na stałe zatrudnienie w innej firmie.
Kapitał inwestycyjny „Bristol Together” wynosił 600 tysięcy funtów. Do maja 2012 roku zebrano kolejny milion funtów, aby po raz pierwszy wykazać tzw. Social Impact Bond, czyli deklarowany wpływ społeczny przedsiębiorstwa. Firma współpracuje z bankiem etycznym Triodos Bank nad przeszczepieniem swojej działalności w innych częściach kraju. W Bristolu, w ciągu kolejnych pięciu lat powstanie 200 nowych miejsc pracy dla byłych więźniów, a kolejnych 70 budynków przywróconych do stanu użytkowania.
Współistnienie
Inne ważne przedsiębiorstwo społeczne w Bristolu to CoExist – firma, która zarządza gigantycznym budynkiem o nazwie „Hamilton House”. Jest to ogromna przestrzeń coworkingowa, w której grupa ludzi żyje, pracuje i bawi się szukając rozwiązań i próbując tworzyć „lepszy świat”.
Przez wiele lat „Hamilton House” był pustym, porzuconym budynkiem. W 2008 roku jego właściciele. Connolly and Callaghan zaprosili grupę przyjaciół, aby stworzyć w tym miejscu centrum dla lokalnej społeczności. CoExist jest przedsiębiorstwem społecznym o statusie community interest company, działającym w oparciu o filozofię pełnego serca, aktywnego działania.
„Hamilton House” stał się inkubatorem kilku nowych przedsiębiorstw społecznych. Swoją siedzibę ma tu około 200 osób i firm – malarzy, projektantów, ilustratorów, aktywistów, organizacji pozarządowych, agencji muzycznych, organizatorów festiwali, stacji radiowych, animatorów, producentów muzyki i filmu, plecionkarzy, grup tanecznych, alternatywnych terapeutów, konsultantów, architektów, artystów ulicznych, pisarzy, lalkarzy, twórców biżuterii, fotografów i wszelkiego rodzaju aktywistów w dziedzinie jedzenia, sztuki czy zdrowia. Mieści się tu „Kantyna”, czyli bar oraz „Bristol Bike Project”. Można wynająć biuro, studio, każdego rodzaju przestrzeń.
– W tej chwili głównym wyzwaniem dla przedsiębiorczości społecznej w Bristolu jest dotarcie do mediów, podniesienie społecznej świadomości na temat tego, czym jest biznes społeczny i że to naprawdę dobry biznes – mówi Daniel Oliver – Walczymy też, rzecz jasna, z funduszami, terminami, organizacją.
Głównym atutem bristolskiej przedsiębiorczości społecznej wydaje się być przede wszystkim fakt, że istnieje w konkretnej perspektywie i zaangażowane są w nią odpowiednie organizacje. Jest ktoś, kto stara się przynajmniej ogólnie określać sytuację i trzymać rękę na pulsie. Powstaje w ten sposób społeczność, która w miarę upływu lat, przy przychylnej polityce władz, ma szansę naprawdę rozkwitnąć. I wzbogacać się w funty bristolskie.
ekonomiaspoleczna.pl
W Bristolu mieszka około 430 tysięcy osób, miasto leży w zachodniej części kraju, w regionie funkcjonuje 600 przedsiębiorstw społecznych. Bristol jako pierwsze miasto w Anglii uzyskało tytuł „Miasta Przedsiębiorczości Społecznej” przyznany przez ogólnokrajową organizację Social Enterprise UK w 2012 roku. Od września tego samego roku funkcjonuje tu niezależna, lokalna waluta tzw. funt bristolski.
W 2013 roku założono organizację Bristol&Bath Social Enterprise Network, której celem jest tworzenie sieci przedsiębiorczości społecznej zarówno w mieście jak i w całym regionie. BBSEN stworzyła m.in. plan rozwoju na najbliższy rok, dwa lata, za realizację którego odpowiedzialne są podmioty wspierające przedsiębiorczość społeczną w okolicy – w tym także Uniwersytet i Urząd Miejski plus organizacje ogólnokrajowe.
Jedne z największych przedsiębiorstw społecznych w regionie to Bristol Together oraz CoExist. Z manifestów i statutów poszczególnych organizacji zaangażowanych w społeczną przedsiębiorczość Bristolu wynika jasno – miasto chce rozwijać się lokalnie, inwestować i rozwijać społeczność mieszkańców i umożliwiać im jak najszersze pole do aktywizmu społecznego oraz mieć wpływ na rozwój przedsiębiorczości społecznej w całym kraju. Taki jest plan.
Wspólna waluta Bristolu
Bristol Pound, czyli tzw. funt bristolski na rynku funkcjonuje od września 2012. Dziś w obiegu są banknoty o równowartości około 300 tysięcy funtów sterlingów. Akceptowany jest tylko w Bristolu, co oznacza, że pieniądze wydane w tej walucie zawsze pozostają w mieście. Według statystyk zaledwie niewielki procent pieniędzy wydanych przez mieszkańców miasta wraca do miejskiej kasy i jest ponownie inwestowany w mieście. Bristolski funt to zatem coś w rodzaju miejskich obligacji, sposób na inwestowanie w rozwój swojego miasta, sąsiedztwa. Dla tych, dla których jest to wartość – funt bristolski jest wymarzonym narzędziem wspierania lokalnych wytwórców, sklepów, gospodarki miejskiej.
Rozwój alternatywnego systemu walutowego w Bristolu jest dziełem ośmioosobowej grupy, na czele której stoi Chris Sunderland i która pracę na projektem rozpoczęła w 2009 roku. Idea nie była nowa. Przed Bristolem alternatywne papierowe pieniądze wyprodukowały inne angielskie miasta: Totnes, Lewes, Brixton oraz Stroud. Wiadomo było zatem, że jest to możliwe, że lokalne firmy mogą zainteresować się pomysłem.
Bristol zamierzał jednak stworzyć stabilny system, który w długoterminowej perspektywie przyczyni się do rozwoju lokalnej gospodarki. Pierwszym ważnym krokiem było rozpisanie konkursu na projekt banknotu. Przedsięwzięciem zainteresowało się nie tylko 200 projektantów z całego kraju, ale także angielskie media, a nawet Bank Anglii.
Termin „uruchomienia” systemu wyznaczono na 19 września 2012. Gotowa była już sieć sklepów akceptujących funt bristolski, a „chrzest” walutowy przeprowadził burmistrz miasta. Kolejne kamienie milowe w rozwoju waluty to m.in. umowa z miejskimi zakładami transportowymi odnośnie akceptacji waluty w bristolskich autobusach, akceptacja przez urząd miejski niektórych opłat w funtach bristolskich, negocjacje z firmą energetyczną. Póki co udowodniono, że system działa, w ciągu najbliższych trzech lat ma osiągnąć obroty w milionach funtów.
Funt bristolski można kupić online, za pomocą smsa lub wypłacić ze specjalnego bankomatu. System jest zaprojektowany wg najwyższych standardów bezpieczeństwa. System płatności elektronicznych powstał w oparciu o Cyclos, software stworzony przez europejskich partnerów Social Trade Organization i dystrybuowany przez Qoin, holenderską agencję rozwoju alternatywnych systemów walutowych w porozumieniu z Bristol Pound. Funt bristolski przygotowuje projekt partnerski z Sardexem, alternatywną walutą z Sardynii oraz z Eco z Katalonii. Zainteresowani nim są Australijczycy. Zadziwiająco wiele zapytań przychodzi także z Chin.
Miasto przedsiębiorców społecznych
Bezpośrednim autorem „Bristol Social Enterprise City Plan” jest Daniel Olivier z BBSEN. Plan powstał w oparciu o konsultacje i rozmowy z instytucjami zainteresowanymi rozwojem przedsiębiorczości społecznej w regionie oraz z twórcami podobnych planów z Manchesteru czy Plymouth. Byli to m.in. przedstawiciele lokalnych firm społecznych, The West of England Local Enterprise Partnership, Uniwersytetu, organizacji Social Enterprise Works, wspierającej rozwój przedsiębiorczości w Bristolu, stowarzyszeń mieszkaniowych, władz miasta, Szkoły Przedsiębiorczości Społecznej, organizacji Social Enterprise UK oraz UnLTd – fundacji dla przedsiębiorczości społecznej. Przedsiębiorczość Społeczna ma stać się znakiem rozpoznawczym regionu. „Plan” jest wstępną instrukcją jak tego dokonać.
Podzielono go na 7 rozdziałów, z których każdy obejmuje inny obszar aktywności: 1. strategia i komunikacja, 2. wsparcie biznesowe, szkolenia i trening, 3. rozwój rynku, 4. finanse, 5. zamówienia, 6. nieruchomości i majątek oraz 7. edukacja. W każdym z rozdziałów wyodrębniono konkretne zadania, organizacje odpowiedzialne za ich realizację, szacunkowe terminy oraz ewentualny sposób ewaluacji.
Na przykład: utworzenie działu prasy, mediów i komunikacji, który będzie na bieżąco informował o postępach realizacji planu i w ten sposób starał się wpływać na świadomość społeczną; organizowanie szkoleń dla świeżo upieczonych przedsiębiorców; budowanie sieci dwudziestu tzw. hubs czyli „kołysek” przedsiębiorczości społecznej w całym regionie Zachodniej Anglii; organizowanie tematycznych targów przedsiębiorczości społecznej; szukanie opcji na społecznościowe inwestycje w duże projekty – mieszkalnictwo czy infrastruktura miejska; wspieranie nowych przedsiębiorstw z regionu poprzez miejski program „Backing our Bristol”; stosowanie przepisów Ustawy o Wartości Społecznej (Social Value Act) w zamówieniach publicznych urzędu miasta.
– Za realizację planu nie jest odpowiedzialna jedna organizacja czy osoba, ale wszyscy interesariusze, cały społeczny Bristol – mówi Daniel Olivier.
Bristol razem
– Najlepszym przykładem dużego, replikowalnego przedsiębiorstwa społecznego w Bristolu jest „Bristol Together” – uważa Daniel Olivier. Firma ma status tzw. community interest company. Powstała w październiku 2011 roku. Jej celem jest tworzenie nowych miejsc pracy dla osób wykluczonych.
„Bristol Together” skupuje puste, zdewastowane nieruchomości, które pod nadzorem partnerskich firm zatrudniających przede wszystkim byłych więźniów odbudowuje i odnawia. Kiedy nieruchomość jest już w dobrym stanie zostaje sprzedana, a przychody inwestowane w zakup kolejnych nieruchomości i tworzenie kolejnych miejsc pracy. Wszyscy pracownicy mają swoich mentorów i doświadczone osoby, które szkolą ich w zdobywaniu nowych umiejętności,, tak aby w przyszłości mieli szansę na stałe zatrudnienie w innej firmie.
Kapitał inwestycyjny „Bristol Together” wynosił 600 tysięcy funtów. Do maja 2012 roku zebrano kolejny milion funtów, aby po raz pierwszy wykazać tzw. Social Impact Bond, czyli deklarowany wpływ społeczny przedsiębiorstwa. Firma współpracuje z bankiem etycznym Triodos Bank nad przeszczepieniem swojej działalności w innych częściach kraju. W Bristolu, w ciągu kolejnych pięciu lat powstanie 200 nowych miejsc pracy dla byłych więźniów, a kolejnych 70 budynków przywróconych do stanu użytkowania.
Współistnienie
Inne ważne przedsiębiorstwo społeczne w Bristolu to CoExist – firma, która zarządza gigantycznym budynkiem o nazwie „Hamilton House”. Jest to ogromna przestrzeń coworkingowa, w której grupa ludzi żyje, pracuje i bawi się szukając rozwiązań i próbując tworzyć „lepszy świat”.
Przez wiele lat „Hamilton House” był pustym, porzuconym budynkiem. W 2008 roku jego właściciele. Connolly and Callaghan zaprosili grupę przyjaciół, aby stworzyć w tym miejscu centrum dla lokalnej społeczności. CoExist jest przedsiębiorstwem społecznym o statusie community interest company, działającym w oparciu o filozofię pełnego serca, aktywnego działania.
„Hamilton House” stał się inkubatorem kilku nowych przedsiębiorstw społecznych. Swoją siedzibę ma tu około 200 osób i firm – malarzy, projektantów, ilustratorów, aktywistów, organizacji pozarządowych, agencji muzycznych, organizatorów festiwali, stacji radiowych, animatorów, producentów muzyki i filmu, plecionkarzy, grup tanecznych, alternatywnych terapeutów, konsultantów, architektów, artystów ulicznych, pisarzy, lalkarzy, twórców biżuterii, fotografów i wszelkiego rodzaju aktywistów w dziedzinie jedzenia, sztuki czy zdrowia. Mieści się tu „Kantyna”, czyli bar oraz „Bristol Bike Project”. Można wynająć biuro, studio, każdego rodzaju przestrzeń.
– W tej chwili głównym wyzwaniem dla przedsiębiorczości społecznej w Bristolu jest dotarcie do mediów, podniesienie społecznej świadomości na temat tego, czym jest biznes społeczny i że to naprawdę dobry biznes – mówi Daniel Oliver – Walczymy też, rzecz jasna, z funduszami, terminami, organizacją.
Głównym atutem bristolskiej przedsiębiorczości społecznej wydaje się być przede wszystkim fakt, że istnieje w konkretnej perspektywie i zaangażowane są w nią odpowiednie organizacje. Jest ktoś, kto stara się przynajmniej ogólnie określać sytuację i trzymać rękę na pulsie. Powstaje w ten sposób społeczność, która w miarę upływu lat, przy przychylnej polityce władz, ma szansę naprawdę rozkwitnąć. I wzbogacać się w funty bristolskie.
ekonomiaspoleczna.pl
Wednesday, 2 April 2014
Studiuj przedsiębiorczość społeczną na Harwardzie. Za darmo
Studia nad przedsiębiorczością społeczną dostępne są online dzięki platformom edukacyjnym najlepszych uczeni na świecie. Za darmo można studiować dziś na Harvardzie, Uniwersytecie Stanforda czy Massachusetts Institute of Technology (MIT). Czego chcą nauczyć swoich studentów wykładowcy prestiżowych uczelni? Paulina Wajszczak zrobiła dla portalu Ekonomiaspoleczna.pl przegląd kursów online na temat przedsiębiorczości społecznej i nie tylko.
Przedsiębiorczość społeczna: WprowadzenieKurs „Social Entrepreneurship: An Introduction” czyli „Przedsiębiorczość Społeczna: Wprowadzenie” jest dostępny za pośrednictwem platformy edukacyjnej Udemy.com. Wykładowcami i twórcami kursu są: Greg Werkheiser oraz David J. Miller z Centrum Przedsiębiorczości Społecznej George Mason University w stanie Virginia, w Stanach Zjednoczonych. Obaj wykładowcy są biznesmenami i edukatorami. Kurs jest dostępny tylko w języku angielskim i jest darmowy.
Udemy.com oferuje ponad 12 tysięcy kursów w 10 różnych językach na niezliczoną liczbę tematów. Część kursów jest za darmo, inne kosztują ale ich ceny nigdy nie są wygórowane (około 100 dolarów). Platforma chwali się 2 milionami studentów ze 190 państw świata.
Kurs na temat przedsiębiorczości społecznej ma charakter raczej akademicki, innymi słowy – nieco nudny z perspektywy praktyków. Przydaje się jednak, aby uzupełnić teoretyczne braki. Całość podzielona jest na 28 lekcji, z których część to wykłady wideo, a część lektura. Można się z nich dowiedzieć czym jest przedsiębiorczość społeczna, jakie są jej powiązania z sektorem publicznym, prywatnym i non profit, jak i po co mierzy się wpływ społeczny przedsiębiorstw, jakie organizacje wspierają rozwój sektora.
Student dowie się na tym kursie kim był Muhamad Yunnus, dlaczego David Bernstein jest ważnym autorem i czym zajmuje się organizacja Echo Green.
Momentami zastanawia fakt, że niektóre z dostępnych materiałów dydaktycznych pochodzą z ubiegłej dekady co w wypadku tak szybko rozwijającej się sektora ma znaczenie. Z drugiej strony te bardziej klasyczne teksty dają wgląd w historię tego, co dzieje się dziś.
Jak założyć start up?
Świetnym uzupełnieniem kursu teoretycznego jest proponowany na platformie edukacyjnej Udacity kurs „How to Build a Startup” czyli w wolnym tłumaczeniu – „Jak założyć swoją pierwszą firmę?”. Kurs nie dotyczy jedynie przedsiębiorczości społecznej, jednak zaprojektowano go tak, że przyda się każdemu kto chce zrealizować mniej lub bardziej innowacyjny pomysł biznesowy.
Kurs podsuwa praktyczne, sprawdzone, darmowe rozwiązania pomagające zaplanować budowanie przedsiębiorstwa. Autorzy kursu przekonują, że nowa firma powinna zacząć przede wszystkim od znalezienia i określenia klienta i jego potrzeb.
Kurs dostarcza wielu ważnych narzędzi, jak choćby tzw. business canvas czyli schemat na którym oprzeć można swój pomysł na prowadzenie przedsiębiorstwa, z uwzględnieniem grup docelowych, pomysłów, kanałów informacyjnych.
Kurs prowadzi Steve Blank, wykładowca przedsiębiorczości na Uniwersytetach: Stanford, Berkeley, Columbia, twórca startupów w Silicon Valley, autor m.in. Startup Owner’s Manual.
Kurs podzielono na 8 lekcji, a każda z nich zbudowana jest z około 10 krótkich filmików video. Poszczególne wykłady przeplatane są quizami. Kurs jest wciągający i co bardzo ważne – dostępne są polskie napisy. Obowiązkowy punkt dla każdego początkującego przedsiębiorcy, który chce kształcić się online.
Udacity jest platformą edukacyjną stworzoną przez Sebastiana Thurna i Petera Norviga, wykładowców Uniwersytetu Stanforda, światowej klasy autorytety zarówno w świecie biznesu jak i edukacji online.
Przedsiębiorczość społeczna i nowe modele biznesowe w społeczeństwie
Platforma edukacyjna Coursera.org oferuje wiele ciekawych kursów związanych ekonomią. Jest wśród nich kurs „Social Entrepreneur” (Przedsiębiorca Społeczny) prowadzony przez wykładowców z Uniwersytetu w Kopenhadze. W tej chwili nie znany jest ciągle termin rozpoczęcia kursu, wiadomo jednak, że prowadzony będzie w języku angielskim z angielskimi napisami, potrwa 9 tygodni i wymagać będzie 4–6 godzin pracy tygodniowo.
Dostępny na stronie sylabus zawiera m.in. takie zagadnienia jak wartość dodana firmy, szanse dla przedsiębiorczości społecznej, non-profit czy for-profit, mikrofinanse, spółdzielnie i przedsiębiorstwa społeczne, mierzenie wpływu społecznego i szanse na rozwój przedsiębiorstwa.
Inny, nieco bardziej teoretyzujący kurs oferowany w platformie Coursera nosi tytuł „Nowe Modele Biznesowe w Społeczeństwie” (New Models of Business in Society) i opowiada o tym, jak ważną rolę społeczną pełni biznes, uczy na temat nowych modeli biznesowych oraz sposobach w jaki firmy kreują nową wartość.
Kurs jest dostępny już teraz, trwa 4 tygodnie, wymaga ok. 2–3 godzin pracy w tygodniu. Jego autorem jest Edward Freeman z Uniwersytetu Virginia. „New Models of Business in Society“ prowadzony jest w języku angielskim z angielskimi napisami.
Tworzenie przedsiębiorstwa społecznego
Kurs „Tworzenie Przedsiębiorstwa Społecznego” (Setting up a social enterprise) dostępny jest na angielskiej platformie edukacyjnej dedykowanej pracownikom organizacji pozarządowych i non-profit: Knowhownonprofit.org.
Kurs dostępny jest za dość symboliczną opłatą w wysokości 9 funtów czyli ok. 50 zł. Za pięć złotych więcej można wykupić dostęp do wszystkich kursów dostępnych na stronie. Kurs ciekawy jest o tyle, że oferuje brytyjskie, a więc dość konkretne spojrzenie na przedsiębiorczość społeczną.
Autorka kursu Jean Barclay zajmuje się na co dzień konsultingiem dla przedsiębiorstw społecznych i obiecuje ewentualnym uczestnikom kursu: pomoc w wyznaczeniu celów społecznych firmy, pomoc w określeniu asortymentu produktów, wsparcie w zaprojektowaniu modelu biznesowego, który pozwoli przetrwać na rynku.
Jean Barclay zapewnia, że za jedyne 9 funtów osoba kończąca kurs będzie wiedziała, jaki rodzaj firmy społecznej chce założyć, jaki jest jej cel społeczny itp.
Kurs ma formę czterech wykładów wideo, do których dołączone są materiały dodatkowe oraz możliwość udziału w dyskusjach na forum monitorowanym przez autorkę kursu.
Niepokoi nieco fakt, że 4 wideo oferowane za cenę 50 zł trwają w sumie mniej więcej pół godziny, w tym pierwsze wideo poświęcone jest w większej części opisowi samego kursu. W porównaniu do opisanego wyżej kursu Udacity, który trwa minimum 12 godzin i który poświęcony jest dużo węższemu zagadnieniu, kurs Jean Barclay wydaje się dość krótki. Być może jest magicznie zaprojektowanym narzędziem edukacyjnym lub tylko dość pobieżnym i niepraktycznym wprowadzeniem do tematu.
Praktyczne laboratorium młodej firmy
Niemiecka platforma Iversity.org jako jedyna z dostępnych online stron edukacyjnych proponuje swoim studentom kurs dotyczący tworzenia startupu - przedsiębiorstwa społecznego.
Kurs „The Do School StartUp Lab” rozpocznie się w połowie kwietnia 2014 roku. Będzie się składał z 7 rozdziałów podzielonych na 3–5 podrozdziały. Krok po kroku zostanie wyjaśnione co powinien zrobić przedsiębiorca społeczny zakładając swoją firmę.
Kurs ma pomóc studentom zweryfikować ich pomysły, stworzyć plan działania, wybrać idealny model biznesowy, ogarnąć kwestię finansów, zaprojektować strukturę firmy, skontaktować się z potencjalnymi klientami, nawiązać skuteczne partnerstwa.
Kurs dostępny będzie w języku angielskim, ale jego organizatorzy na pewno nie mieliby nic przeciwko temu, by ochotnik-tłumacz dołączył napisy w języku polskim.
Strona Iversity.org także jako jedyna z wyżej wspomnianych oferuje przedsiębiorcom kurs w języku niemieckim. Nosi on tytuł Changemaker Mooc Social Entrepreneurhip.
Przedsiębiorca przyszłości
Dwa bardzo ciekawe kursy z przedsiębiorczości społecznej oferuje platforma edukacyjna edx.org na której swoje wykłady publikują wykładowcy Harvardu czy MIT (Massachusetts Institute of Technology).
Kurs pt. Przedsiębiorczość 101 (Entrepreneurship 101) znów koncentruje się wokół klientów, a podstawowym pytaniem skierowanym do studentów jest „kim jest twój klient?”. Możesz mieć pomysł na produkt ale czy masz jakieś pojęcie o tym kto chciałby go kupić?
W reklamie kursu, który oryginalnie był realizowany w MIT, można przeczytać, że został on przygotowany na podstawie wywiadów z 25 600 twórcami firm, studentami uczelni. Razem zarobili 2 biliony dolarów i stworzyli 3.3 miliony miejsc pracy.
Wartość kursu można ocenić choćby po tym, że nie należy się na nim spodziewać wykładów. Każda lekcja to studium przypadku jednego ze studenckich przedsiębiorstw, z różnych obszarów gospodarki – od aplikacji na telefony komórkowe, przez drukarki 3D po zegarmistrzostwo. Kurs nie dotyczy jedynie przedsiębiorczości społecznej, jednak jego nastawienie na rozpoznanie potrzeb klientów i praktyczny wymiar poszczególnych lekcji wydają się być dla społecznych przedsiębiorców bardzo użyteczne.
Inny ważny kurs z tej samej uczelni to Ewaluacja Programów Społecznych (Evaluating Social Programs) czyli kilka słów na temat mierzenia realnego wpływu wszelkiego rodzaju działań i projektów „prospołecznych“. Ewaluacja jest dziś kwestią zasadniczą i każdy przedsiębiorca powinien wiedzieć jak najwięcej na temat tego jak zmierzyć i udowodnić, a potem zaprezentować swoją skuteczność. Otwartość na tego rodzaju zabiegi oraz konkretne liczby mają coraz częściej zasadniczy wpływ na przetrwanie i finansową stabilność przedsiębiorstwa.
Kurs MIT trwa 4 tygodnie. Jego twórcy obiecują, że jest praktyczną, zaprojektowaną „krok po kroku“ instrukcją ewaluacji skuteczności swojej własnej firmy. Kurs jest przeznaczony dla osób o różnym backgroundzie: menadżerów, badaczy, pracowników organizacji pozarządowych i ekonomistów.
Oba kursy są darmowe, dostępne tylko w języku angielskim. Kurs na temat ewaluacji zaczął się 1 kwietnia, kurs opisany wcześniej już trwa ale dołączyć można w dowolnym momencie.
ekonomiaspoleczna.pl
Subscribe to:
Posts (Atom)