Co stałoby się, gdyby ludzie przestali produkować nowe przedmioty, a zajęli się głównie przetwarzaniem i wykorzystywaniem tego, co wyprodukowali od czasów rewolucji przemysłowej? Czy można w ten sposób żyć? Przedsiębiorstwa społeczne przekonują, że tak. I to całkiem nieźle.
Mniej więcej od połowy XVIII wieku ludzkość produkuje na masową skalę. W Polsce, według danych GUS, wytwarzamy 12 milionów ton odpadów komunalnych rocznie. Przetwarzanych jest około 20 procent, reszta ląduje na wysypiskach śmieci. Dwa miliony ton trafia do lasów i rowów lub jest spalane w piecach (dane WWF). W skali światowej wygląda to gorzej. W 1997 roku Charles J. Moore, amerykański oceanograf odkrył największe na świecie wysypisko śmieci, zwane Wielkim Oceanicznym Płatem Śmieci. Zaczyna się ok. 900 km od wybrzeży Kalifornii, a kończy w okolicach Japonii. Gigantyczne złoża plastiku, niczym drogocenny, nieznany ludziom surowiec czekają na swoich poszukiwaczy.Plastikowa waluta przyszłości
Jednymi z pierwszych odkrywców realnej wartości plastiku są David Katz i Shaun Frankson. W 2014 roku założyli w Kanadzie The Plastic Bank, przedsiębiorstwo społeczne. Jego zadaniem jest przekształcanie plastikowych śmieci w walutę. Jak twierdzą, na świecie istnieje już ponad tryliard kilogramów plastiku i jest to wystarczająca ilość, aby zaspokoić potrzeby wszystkich ludzi na świecie. „Teraz chodzi tylko o to, aby to umiejętnie przetwarzać to, co mamy i stworzyć nowy system walutowy oparty na nowych surowcach” – przekonują.
Główna siedziba The Plastic Bank mieści się na Haiti. Mieszkańcy wyspy zbierają plastik i oddają go do punktów skupu, za co dostają pieniądze lub np. energię elektryczną do naładowania telefonu. Naładowanie komórki kosztuje 40-50 plastikowych butelek. Dla wielu rodzin zbieranie plastiku to sposób na życie i codzienne utrzymanie. Zebrany surowiec przekształcany jest w palety i sprzedawany firmom produkującym plastikowe przedmioty.
„Społeczny plastik” jest minimalnie droższy od nowego plastiku, ale jego wartość rynkowa jest o wiele wyższa, jeśli bierze się pod uwagą korzyści społeczne i środowiskowe. Pod koniec 2014 roku pierwsza firma zdecydowała się na wykorzystywanie społecznego plastiku do swoich opakowań. Butelki Sea Spray, LUSH Cosmetics, firmy produkującej naturalne kosmetyki są z plastiku recyklingowanego.
Oprogramowanie potrzebne do rekonstrukcji całego systemu i zbudowania potrzebnych maszyn dostępne jest online i za darmo. Ze strony internetowej plasticbank.org można ściągnąć m.in. instrukcję i oprogramowanie tzw. wytłaczarki. Maszyna służy do przetapiania odzyskanego plastiku w plastikowy drut, jaki wykorzystuje się w drukarkach 3D.
– W tej chwili naszym głównym celem jest powstrzymanie topienia plastikowych odpadów w oceanach. – mówi David Katz w jednych wywiadów opublikowanych na stronie projektu. Firma jest na etapie opracowania modelu biznesowego, który byłby replikowalny bez względu na lokalizację.
Grzyby z fusów
Odpady mogą być wykorzystywane do produkcji żywności.
Gro Cycle z Totnes, Devon w Wielkiej Brytanii wykorzystują zużytą mieloną kawę do produkcji boczniaków. – Codziennie w Wielkiej Brytanii wypijanych jest około 80 millionów filiżanek kawy – mówi Adam Sayner, jeden z tworców Gro Cycle. – Bogate w składniki odżywcze fusy zazwyczaj lądują niewykorzystane w jakimś przypadkowym miejscu. Gro Cycle zbiera kawowe fusy z kawiarń, barów i restauracji i hoduje na nich boczniaki, które potem sprzedaje do sklepów ze zdrową żywnością.
Firma sprzedaje także zestawy „Zrób to sam” dla wszystkich, którzy chcą hodować grzyby w domu. W ciągu 10 dni, z około 5 kilogramów fusów kawy wyhodować można ponad pół kilograma grzybów. Swoje własne odpady Gro Cycle przetwarza w wysokiej jakości kompost. Być może w przyszłości zużyte fusy posłużą do produkcji bio paliw. Brytyjskie Gro Cycle jest dziełem przedsiębiorstwa społecznego Fungi Futures CIC i działa od 2011 roku.
Zaplecze dla lokalnych wydobywców
Hiszpański RecyHub dopiero powstaje i rozwija skrzydła jako przedsiębiorstwo społeczne. Cel i plan ma niezwykle ambitny, tym bardziej, że niewiele jest przykładów do naśladowania. RecyHub szuka tanich, ekologicznych rozwiązań dla gigantycznej strefy nieformalnej ekonomii otaczającej odpady elektroniczne. Sztandarowym produktem jest maszyna do obdzierania elektrycznych kabli z plastikowej obudowy napędzana przy pomocy pedałowania. Nietypowy „rower“ można zrobić z części dostępnych na każdym wysypisku śmieci.
RycyHub przetestował prototyp na jednym z największych wysypisk odpadów elektronicznych w stolicy Ghany – Akrze, w dzielnicy Agbogbloshie. Prawdopodobnie największe na świecie wysypisko elektronicznych śmieci jest domem dla około 40 tysiecy ludzi. Aż 85% odpadów, które zwozi się tu każdego dnia, pochodzi z Europy. W przybliżeniu trafia ich tu około 171 tysięcy ton rocznie. – Na razie okazało się, że trzeba wzmocnić konstrukcję maszyny tak, aby była bardziej wydajna – mówi Andrea Bastida, jedna z założycieli RecyHub.
„Rower“ to jednak dopiero początek działalności RecyHub. Kolejne wynalazki są w trakcie tworzenia i testowania, a wszystkie narzędzia i opracowania są dostępne na licencji Creative Commons.
Przeciętny mieszkaniec Europy, według danych Eurostat, wytwarza około 500 kg śmieci rocznie. Ogromna ich ilość to po prostu pieniądze, które można odzyskać przy odrobinie wysiłku. Potrzebne jest jednak, by ideę „ekonomicznego wzrostu“ zastąpiła idea „ekonomicznego recyklingu“.
ekonomiaspoleczna.pl